Gazeta Wrocławska – July 30, 1999

Kustosz Biblioteki na Piasku Uniwersytetu Wrocławskiego odkrywa mroczną historię dolnośląskiego miasteczka

Ziębicki kanibal

(ZIĘBICE, powiat Ząbkowice Śląskie) Pod koniec grudnia 1924 roku, mimo zbliżającego się Sylwestra i Nowego Roku, we wrocławskich halach targowych drastycznie spadła sprzedaż mięsa wieprzowego. Jednym z jego sprzedawców za zezwoleniem wrocławskich rzeźników, był niejaki Karl Denke – spokojny, zrównoważony, pedantyczny i pobożny mieszkaniec Ziębic (wówczas niemieckigo Muensterbergu). Na pogrzebach członków gminy ewangelickiej nosił krzyż. Stronił od alkoholu i nie utrzymywał kontaktów z kobietami...

Święta Bożego Narodzenia owego roku w Ziębicach nie były radosne. 25 grudnia bowiem ząbkowicki dziennik “Frankenstein – Muensterberger Zeitung” zamieścił pierwszą wzmiankę o Karlu Denkem, jako ziębickim mordercy, kanibalu i handlarzu ludzkim mięsem! 28 grudnia tego samego 1924 roku bardziej obszerną relację o tym mieściła ukazują się trzy razy w tygodniu “Muensterberger Zeitung”.

Kim zatem był Karl Denke, ziębicki ludożerca o podwójnej, niczym Dr Jekyll i Mr Hyde, osobowości? Urodził się 12 sierpnia 1870 r w rodzinie zamożnego rolnika w niewymienionej w źródłach historycznych wsi dolnośląskiej. W szkole należał do najgorszych uczniów. Mając 12 lat, po raz pierwszy uciekł z domu.

Dobroczyńca włóczęgów i żebraków

Po ukończeniu szkoły podstawowej Kar Denke rozpoczął praktykę u ogrodnika. Stracił ojca mając 25 lat. Gospodarkę objął jego starszy brat, a Karol odziedziczył pieniądze, za które nabył w Ziębicach gospodarstwo rolne i ogród. Okazał się jednak złym gospodarzem. Ziemię musiał sprzedać, a za uzyskane pieniądze nabył piętrowy dom przy dzisiejszej ul. Stawowej w Ziębicach, z szopą obok.

Po I wojnie światowej stracił oszczędności z powodu inflacji. Sprzedał swój dom, w którym jednak nadal zajmował to samo mieszkanie na parterze, po prawej stronie.

Karl Denke cieszył się w 8-tysięcznym miasteczku dobrą opinią. Prowadził solidne, drobnomieszczańskie życie. Udzielał wsparcia żebrakom, niektórym nawet zapewniał nocleg. Nic więc dziwnego, że ziębicka policja udzieliła Denkmu pozwolenia na handel obnośny. Domokrążca sprzedawał skórzane szelki, paski, sznurowadła. We Wrocławiu oferował też peklowane “mięso wieprzowe” bez kości.

Zaskoczona policja

W niedzielę 21 grudnia, tego samego roku 1924, około godz. 13.00, do ziębickiego posterunku policji zgłosił się zakrwawiony mężczyzna i opowiedział, że z ledwością uszedł z życiem z mieszkania Karola Denkego.

Policjanci początkowo nie mogli zrozumieć, dlaczego porządny obywatel został oskarżony przez żebraka o nazwisku Vincenz Olivier. Udzielono mu jednak pomocy medycznej, zaś lekarz potwierdził, iż Olivier faktycznie ma poważne rany. Policja w końcu postanowliła zatrzymać również Karla Denkego. W trakcie zeznań Denke tłumaczył , że zaatakował włóczęgę Oliviera, gdyż ten po otrzymaniu jałmużny próbował go okraść. Denkego osadzono w celi.

Kiedy tego samego dnia o goz. 21.30 wieczorem sierżant Palke zajrzał do aresztu, znalazł Karla Denkego martwego. Powiesił się na pętli zrobionej z chustki do nosa.

Sznurowadła z ludzkiej skóry

Dopiero po wydaniu zwłok krewnym Denkego, policja - 24 grudnia – udala się do jego mieszkania, aby zabezpieczyć mienie samobójcy. To, co konstable zobaczyli w jego mieszkaniu i szopie, wprawiło ich w przerażenie.

Znaleziono bowiem liczne naczynia z zapeklowanym ludzkim mięsem, aparaturę do produkcji mydła, przygotowane do obróbki kości ludzkie. Na ścianie wisiały  tuziny pasków, szelek i sznurowadeł z ludzkiej skóry. Szafę zapełniały  liczne, zakrwawione ubrania, wśród nich jedna spódnica. Na parapecie i stole leżały różnorodne dokumenty i kwity na nazwiska osób zwolnionych z więzień lub szpitali.

Badania zapeklowanego mięsa przeprowadzone we Wrocławiu przez chemików sądowych potwierdzily, że było ono pochodzenia ludzkiego. Ostatecznie policji udało się zidentyfikować 20 ofiar ziębickiego knibala. Przypuszczano jednak, że Karl Denke zabił, poćwiartował, zapeklował i przerobił na produkty przeszło 40 osób.

Tajemnice pani kustosz

Te przerażające fakty ze stosunkowo niedawnej historii Ziębic wydobył na światło dzienne mgr Lucyna Biały, kustosz oddziału starych druków Biblioteki Uniwersyteckiej na Piasku we Wrocławiu. Opracowując “Katalog prasy śląskiej”, pani Biały trafiła na tę makabryczną historię ziębicką. Swymi rewelacjami podzieliła się na popularnonaukowej konferencji w Ziębicach. Na referacie pani kustosz: “Casus Denke – ziębicki kanibal” oparłem się w tej relacji.

Choć nie był to taki casus (wyjątkowy przypadek). Sięgnijmy znów do opracowania Lucyny Biały. Autorka pisze bowiem: “Podkreślić należy, iż od początku XX wieku na terenie Niemiec działało więcej zwyrodniałych masowych morderców. Wymienić można: Ludwika Tresnova, który zgwałcił, zabił i poćwiartował czworo dzieci w okolicach Osnabrueck. Friedrich Haarmann – zwany “Rzeżnikiem z Hanoweru” – zabił około 50 młodych  osób i sprzedawał ich mięso. W 1926 r został ścięty. Urzędnik bankowy Fritz Angerstein z Haiger zabił prawdopodobnie 7 osób. Skazany na śmierć w 1925 r. Wreszcie Peter Kuerten, zwany “Wampirem z Duesseldorfu”, uznany został winnym 9 morderstw i 7 prób zabójstwa. Pił krew swoich ofiar. Ścięty 2 lipca 1931 r.

Wykorzystać Denkego?

Przed nie lada problemem stanął teraz burmistrz Ziębic, Tadeusz Wolski. Z jednej strony trudno wyobrazić sobie bardziej odrażającą postać od Karla Denkego, który miastu zaszczytu absolutnie nie przynosi. Ale ta katowska moneta ma dwie strony. Czyż słynni zbrodniarze, wszelkie sale tortur i inne wynaturzenia ludzkie nie przyciągają ciekawskich? Retoryczne pytanie.

- Pomyślimy, jak wykorzystać naszego kanibala – powiada burmistrz. – Może w naszym Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego w ratuszu poświęcić mu kącik? Może oznakować miejsce, gdzie mieszkał. Choć nie chcielibyśmy przez to zakłócać spokoju obecnych mieszkańców ul. Stawowej. Stoją tam teraz trzy nowe domy. Po szopie Denkego nie ma śladu.

Tadeusz Dudź

 

FOT. MARIUSZ BUCZMA

Karl Denke był spokojnym, zrównoważonym, pedantycznym i pobożnym mieszkańcem Ziębic – opowiada Grzegorz Zając, autor poświęconej Denkemu wystawy (na zdjęciu z figurką żebraka, należącą do ziębickiego artysty Langera). – Jak się okazało, był on także mordercą i kanibalem, który upatrzył sobie właśnie żebraków.

FOT. MAGDA KÓŁODZIŃSKA

Lucyna Biały, kustosz starych druków w Bibliotece Uniwersyteckiej na Piasku we Wrocławiu, po przeprowadzeniu szczegółowej analizy przedwojennej prasy wychodzącej w Ząbkowicach Śląskich i Ziębicach, przypomniała postać Karla Denkego, ziębickiego kanibala.